Rodzinny Ogród Działkowy im. Antoniego Lendziona w Gdańsku

 

 

OPŁATY SPRAWDŹ

O nas

SYTUACJA NA OGRODZIE — WYSTĄPIENIE, KTÓREGO NIE MOGŁEM PRZEKAZAĆ

Rodzinny Ogród Działkowy im. Antoniego Lendziona w Gdańsku

Stanisław Jaks 

Imiona i nazwiska osób innych niż autor zostały pominięte zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych (RODO) — pełnione funkcje i role zostały zachowane.

 

Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy Działkowicze,

Zabieram dziś głos, zanim przejdziemy do dalszych punktów porządku obrad, bo na tym zebraniu wybierają Państwo nowy Zarząd naszego ogrodu. Zanim Państwo zagłosują, chcę wyjaśnić, dlaczego to głosowanie w ogóle jest dziś potrzebne i skąd się wzięła obecna sytuacja — bo wielu z Państwa zna tę sprawę tylko z plotek, z urywków rozmów przy alejce, albo nie zna jej wcale. Chcę to Państwu spokojnie wytłumaczyć, od początku, krok po kroku, żeby głos, który Państwo dziś oddadzą, był świadomym wyborem.

Nazywam się Stanisław Jaks. Mam działkę F28. Do września 2025 roku pełniłem funkcję Prezesa Zarządu tego ogrodu — wybranego przez Państwa, zgodnie ze statutem. Dziś stoję przed Państwem jako zwykły działkowiec, bo z funkcji Prezesa zostałem usunięty w sposób, którego do dziś nikt mi w sposób prawidłowy nie doręczył ani nie wyjaśnił. Uważam, że to, co się wydarzyło, było bezprawne, i za chwilę powiem dlaczego.

Stoję tu, żeby Państwa poinformować i przypomnieć, co naprawdę działo się w naszym ogrodzie przez ostatni rok, zanim podejmą Państwo dzisiejsze decyzje — kto za poszczególnymi wydarzeniami stał i co z nich dla nas dziś wynika. Wszystko, co powiem, opieram na dokumentach — pismach, protokołach, uchwałach — które wysyłaliśmy i otrzymywaliśmy.

I. Początek: wybory 2024 roku

Zacznijmy więc od początku, żeby wszyscy Państwo mieli ten sam obraz sytuacji. W 2024 roku, na Walnym Zebraniu Sprawozdawczo-Wyborczym, wybrali Państwo w głosowaniu zarówno nowy Zarząd, jak i nową Komisję Rewizyjną naszego ogrodu. Do Zarządu weszli: Prezes, Wiceprezes, Skarbnik — zawodowa księgowa — oraz Sekretarz, osoba z wieloletnim doświadczeniem w bankowości, a także ja, jako członek Zarządu.

Pracowaliśmy zgodnie ze statutem PZD. Weszliśmy do Zarządu zaraz po tym, jak swoją kadencję zakończył wcześniejszy zarząd komisaryczny, i zastaliśmy ogród w takim stanie, w jakim go po sobie zostawiono. Musieliśmy uporządkować bałagan po poprzednich zarządach i po poprzednich zarządach komisarycznych — bałagan, którego sami nie stworzyliśmy.

Przykład? Nasza własna Komisja Rewizyjna dopatrzyła się poważnych nieprawidłowości, ale sięgających jeszcze czasów poprzednich zarządów i poprzednich zarządów komisarycznych. Chodzi między innymi o różnicę sięgającą około 40 tysięcy kilowatogodzin energii między licznikiem głównym a sumą liczników działkowych. Ta różnica istnieje od samego początku, od czasu, gdy ogród dopiero powstawał — od budowniczych, którzy go zakładali. To nie myśmy ją stworzyli. To my, jako pierwsi, w ogóle się nią zajęliśmy.

II. Uczciwość, którą pokazaliśmy — i której nam nie oddano

Zanim przejdę do tego, co wydarzyło się latem i jesienią 2025 roku, chcę być uczciwy do końca — także wobec siebie i wobec całego Zarządu. Wiosną 2025 roku nasza własna, wewnętrzna Komisja Rewizyjna ogrodu przeprowadziła kontrolę naszej pracy. Znalazła realne uchybienia: brak formalnej uchwały dokumentującej przesunięcie 13 871,13 złotych między kontami ogrodu, niekompletny rejestr protokołów z części posiedzeń Zarządu, fakturę za naprawę bramy wjazdowej omyłkowo opłaconą dwukrotnie, brak pisemnej umowy z gospodarzem ogrodu za 2024 rok, a także wspomniane już rozbieżności między odczytami liczników energii. W tym samym okresie Miasto Gdańsk zajęło jedno z naszych kont na ponad 10 tysięcy złotych z powodu zaległości za wywóz śmieci, wynikających z tego, że nie dopilnowaliśmy formalności przy zamykaniu wiaty śmietnikowej na okres zimowy.

Nie schowaliśmy tego pod dywan. Na Walnym Zebraniu Sprawozdawczym w maju 2025 roku Zarząd stanął przed Państwem i punkt po punkcie wyjaśnił każdy z tych zarzutów — co się stało, dlaczego, i co zrobiono, żeby się to nie powtórzyło. Nadpłacona faktura została odzyskana, brakująca uchwała uzupełniona, protokoły skompletowane, z gospodarzem spisano umowę, zobowiązanie wobec miasta uregulowane. Żadna złotówka nie zginęła — to były błędy administracyjne społecznie działającego zarządu, popełnione w dobrej wierze, a nie defraudacja.

Proszę zapamiętać ten kontrast, bo będzie wracał w dalszej części mojego wystąpienia: gdy nasz Zarząd popełniał błędy, przyznawał się do nich publicznie, wyjaśniał je Państwu wprost, z nazwiska i z kwotami, i naprawiał jeden po drugim. Proszę zapytać samych siebie, czy podobnej uczciwości doczekaliśmy się rok później, ze strony zarządu, który nas zastąpił.

III. Komisja Rewizyjna sama w rozsypce

Chcę Państwu przypomnieć jeszcze jeden fakt, o którym rzadko się mówi, zanim opowiem o kontroli Okręgu. Nasza własna Komisja Rewizyjna, wybrana razem z Zarządem w 2024 roku, w trakcie swojej kadencji sama usunęła jednego ze swoich członków. Ta osoba została odsunięta od prac komisji. Sama nie rozumiała tej decyzji — twierdziła, że nie zrobiła niczego, co uzasadniałoby jej wykluczenie ze składu. Złożyła od tej decyzji odwołanie.

Od tego momentu Komisja Rewizyjna, która miała kontrolować i oceniać pracę Zarządu, działała w składzie dwuosobowym zamiast pełnego. Proszę zapamiętać ten fakt — wrócę do niego, gdy będziemy mówić o tym, kto dziś zasiada w tej komisji.

IV. Walne Zebranie 2025 roku: dali nam Państwo szansę

Na Walnym Zebraniu Sprawozdawczym w maju 2025 roku, w oparciu o ustalenia Komisji Rewizyjnej, padł wniosek komisji o odwołanie całego Zarządu. Państwo — działkowcy, w głosowaniu — zdecydowali inaczej: Zarząd ma pozostać na stanowiskach i ma czas na naprawienie nieprawidłowości, o których mówiła komisja. To była Państwa demokratyczna decyzja, podjęta przez najwyższy organ naszego ogrodu, czyli działkowców.

A jednak, krótko po tym Walnym Zebraniu, Komisja Rewizyjna pojechała do Okręgu i przedstawiła tam wszystkie swoje ustalenia. W wyniku tego, na wniosek naszej własnej Komisji Rewizyjnej, Okręg zdecydował się przeprowadzić u nas kontrolę zewnętrzną. Innymi słowy: decyzję Walnego Zebrania, które dało Zarządowi szansę na naprawę błędów, obeszła Komisja Rewizyjna, idąc wprost do Okręgu. Wolę Państwa jako najwyższego organu ogrodu w praktyce zlekceważono. I tak doszło do kontroli.

V. Kontrola 16–17 lipca 2025 roku

W dniach 16 i 17 lipca 2025 roku Komisja Kontrolna Okręgowego Zarządu Pomorskiego PZD przeprowadziła u nas tę kontrolę. W jej skład wchodziło pięć osób, pod przewodnictwem Przewodniczącej Komisji Kontrolnej Okręgu. Prezesem naszego Zarządu był wówczas jeszcze ówczesny Prezes, pełniący tę funkcję od wyborów w 2024 roku.

Już pierwszego dnia komisja z Okręgu przyszła z gotowym zadaniem: odwołać Zarząd. Jeszcze zanim kontrola się na dobre zaczęła, jeszcze zanim padł choćby jeden konkretny, udowodniony zarzut, Przewodnicząca komisji oświadczyła wprost, że Zarząd i tak zostanie odwołany. Żadne argumenty ówczesnego Prezesa nie były przyjmowane. Cokolwiek mówiliśmy, uznawano za niezgodne z prawem, bez wyjaśnienia dlaczego. Po godzinie takiej „rozmowy” ówczesny Prezes, widząc bezsens dalszej dyskusji i argumentowania, wzburzony, opuścił to spotkanie. Zostali tylko Sekretarz Zarządu i ja — wtedy jeszcze zwykły członek Zarządu.

Komisja Okręgowa żądała okazania konkretnych, z góry ustalonych teczek — dokładnie tych samych, które nasza własna Komisja Rewizyjna wcześniej wielokrotnie zgłaszała, odwiedzając Okręg. Cała reszta naszej pracy się nie liczyła. Liczyły się tylko te teczki — i o nich wiedzieliśmy również my, że trzeba je uzupełnić.

Najbardziej zależało im na jednej: na teczce dotyczącej działki przekazanej matce ówczesnego Prezesa. Proszę poznać okoliczności tej sprawy, bo mówią same za siebie. Poprzedni użytkownik tej działki zmarł — dosłownie na tej działce. Nikt nie chciał jej przejąć. Była zaniedbana, zapuszczona, zaszczurzona i zabrudzona fekaliami. Jedna osoba zgłosiła się jako chętna, ale gdy przyszło do pokrycia kosztów oczyszczenia działki z całego tego syfu, zrezygnowała. To właśnie tę teczkę Komisja Okręgowa uznała za dowód złamania prawa, twierdząc, że przekazanie działki było niezgodne z przepisami. A całej sprawie pikanterii dodawał jeden fakt: przeniesienie nastąpiło na matkę ówczesnego Prezesa. Uważam, że to właśnie ta jedna sprawa, a nie rzetelna ocena całej naszej pracy, była prawdziwym celem tej kontroli.

Drugiego dnia kontroli komisja poprosiła o protokoły z naszych posiedzeń. Otrzymała je. Przeczytała. I stwierdziła, że są „napisane tak, jak nie powinny” — że podobno jednego miało w ogóle nie być. Poprosiłem wtedy komisję, jako członek Zarządu, aby parafowała i podpisała się na tych protokołach — na tych, które właśnie trzymała w rękach i które przed chwilą czytała. Chciałem, żebyśmy mieli dowód, że Okręg te protokoły widział, że one istniały, że je stworzyliśmy i że wszystko w nich było w porządku. Komisja odmówiła złożenia jakiegokolwiek podpisu. Przewodnicząca przez cały czas powtarzała, jak mantrę: Zarząd zostanie odwołany. Nie jedna osoba. Cały Zarząd.

Trzeciego dnia komisja przedstawiła do podpisu protokół pokontrolny. Jako członek Zarządu nie podpisałem go. Wpisałem przy nim uwagę, że nie zgadzam się z jego treścią, bo zawierał nieprawdziwe sytuacje. Pisemną informację o odwołaniu Zarządu dostała wyłącznie nasza Skarbnik. Podkreślam: wyłącznie ona. Do dziś nie cały Zarząd otrzymał taką informację na piśmie. A w tamtym momencie formalnie Prezesem był jeszcze ówczesny Prezes.

I jedna rzecz jest tu kluczowa: nigdy nie otrzymaliśmy w protokole pokontrolnym żadnych konkretnych uwag, żadnych wytycznych, żadnych wskazówek, co dokładnie mamy poprawić i jak mamy działać. A przecież właśnie do tego służy kontrola — wskazać, co jest źle, i dać czas na naprawienie błędów.

VI. Zmiana na stanowisku Prezesa i próba ratowania sytuacji

Jeszcze przed formalnym odwołaniem, na posiedzeniu Zarządu, ówczesny Prezes zrezygnował z funkcji Prezesa. Wtedy Zarząd podjął decyzję o przekazaniu funkcji prowadzącego Zarząd mnie, Stanisławowi Jaksowi, żeby ustabilizować sytuację i wyprowadzić ogród na prostą — tak, jak już raz to zrobiłem. Byłem bowiem Prezesem tego ogrodu wcześniej, od 2015 roku. Różnie mnie wtedy oceniano — jedni lubili, inni nie — ale w czasie mojego wcześniejszego kierowania Zarządem ogród był zarządzany oszczędnie. Zostawiłem wtedy na koncie ogrodu ponad 250 tysięcy złotych nadwyżki. Było stabilnie, bez zbędnych ceregieli z Okręgiem. Mam wrażenie, że Zarządowi Okręgu nie podobało się to, że mieliśmy oszczędności, podczas gdy inne ogrody się zadłużały.

Przez ten miesiąc czy dwa, jako nowy Prezes, dążyłem do polubownego rozwiązania całej sytuacji — jeszcze przed jakąkolwiek oficjalną uchwałą o odwołaniu Zarządu — bo przecież nigdy nie dostaliśmy wytycznych na piśmie, w formie konkretnych zaleceń. I sprawy zaczynały wchodzić na swoje normalne, dobre tory.

Właśnie w tym momencie — gdy wszystko zaczynało się prostować — Okręgowy Zarząd Pomorski PZD postanowił mimo wszystko odwołać cały Zarząd i powołać zarząd komisaryczny. Formalne uchwały w tej sprawie, nr 305/09/2025 i 306/09/2025, zapadły 9 września 2025 roku. Jak Państwu powiem za chwilę, również te uchwały nigdy nie zostały nam prawidłowo doręczone.

VII. 9 września 2025 — uchwała, o której nikt nas nie poinformował

9 września 2025 roku Okręgowy Zarząd Pomorski PZD podjął uchwałę nr 306/09/2025, odwołującą nasz Zarząd i powołującą zarząd komisaryczny. Tej uchwały nigdy formalnie nam nie doręczono — ani pisemnie, ani mailowo, ani ustnie.

VIII. 11 października 2025 — jak naprawdę wyglądało „przejęcie”

11 października 2025 roku, w godzinach popołudniowych, do biur naszego Zarządu, w Domu Działkowca, weszli przedstawiciele Okręgu. Wpuściła ich Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej naszego ogrodu — osoba, która nie miała i nie ma żadnych uprawnień do otwierania pomieszczeń Zarządu ani dysponowania jego mieniem. Zrobiła to na własną rękę, bez wiedzy Zarządu, który odpowiadał za wszystkie Państwa dokumenty. Wpuściła do budynku ludzi bez naszej obecności. Osoby te zachowywały się wobec mnie agresywnie i nie chciały słuchać żadnych wyjaśnień.

Tego samego dnia, bez naszej obecności, Okręg wymienił zamki w drzwiach naszych biur. Zarząd komisaryczny wraz z przedstawicielami Okręgu przejęli wszystkie dokumenty, cały inwentarz i majątek ogrodu — bez jakiegokolwiek protokolarnego przekazania. Pismo o rzekomym odwołaniu Zarządu pokazano nam dopiero w tej właśnie chwili — po fakcie, w trakcie wtargnięcia, nigdy wcześniej.

To samo dotyczyło kont bankowych. Zostały nam odebrane jeszcze wcześniej, zanim doszło do fizycznego przejęcia biur, bez jakiegokolwiek poinformowania Zarządu. Właśnie dlatego Zarząd nie mógł w tamtym okresie na bieżąco regulować opłat ogrodowych. A później — i to jest szczyt niesprawiedliwości w tej całej sprawie — wytykano nam właśnie to, że nie dokonywaliśmy tych opłat. Od tego dnia Dom Działkowca, budynek, który powinien służyć wszystkim Państwu, jest zamknięty. Zwykły działkowiec nie ma już do niego dostępu.

Warto też zwrócić uwagę, że wśród osób powołanych do zarządu komisarycznego znalazła się osoba, która dwa miesiące wcześniej, w lipcu, jako członkini Komisji Kontrolnej Okręgu, kontrolowała nasz Zarząd i podpisywała się pod wnioskami, które posłużyły potem do naszego odwołania. Osoba, która nas kontrolowała, dwa miesiące później została Skarbnikiem organu, który nas zastąpił. Proszę Państwa samych ocenić, czy to przypadek, i czy taka kontrola mogła być bezstronna.

IX. Warszawska komisja, która nas nie wysłuchała

W wyniku naszych odwołań i skarg do władz krajowych, do naszego ogrodu przyjechała komisja z Warszawy, z Jednostki Krajowej PZD. Przyjechała — ale nie rozmawiała z nami, czyli z osobami oskarżanymi o „cały ten bałagan”. Nikt z tej komisji nie zapytał nas o nic. Rozmawiano wyłącznie z zarządem komisarycznym. Proszę Państwa samych ocenić, czy tak wygląda rzetelne, bezstronne wyjaśnianie sprawy przez najwyższe władze naszego Związku.

X. Miesiące żądań i gróźb

Przez kolejne tygodnie kierowaliśmy do Okręgu i do zarządu komisarycznego pisma — 28 września, 15 października, 20 października 2025 roku — w których wielokrotnie wskazywaliśmy, że nie możemy przekazać dokumentacji, pieczęci ani majątku, których fizycznie nie posiadamy, bo to Okręg sam się w nie wprowadził siłą. Za każdym razem prosiliśmy o dowód doręczenia uchwały o naszym odwołaniu. Takiego dowodu nigdy nie przedstawiono. 19 października 2025 roku otrzymaliśmy „Wezwanie Ostateczne” do wydania „wszystkich agend ROD” pod rygorem odpowiedzialności z artykułu 471 Kodeksu cywilnego, z terminem do 14 listopada 2025 roku — terminem fikcyjnym, bo dotyczącym rzeczy, których od miesiąca już nie było w naszym posiadaniu.

Osobnym pismem z tego samego dnia zażądano ode mnie prywatnie wydania haseł i danych dostępowych do strony internetowej ogrodu — strony, którą osobiście zaprojektowałem, sfinansowałem w pierwszym roku z własnych środków i do której nigdy nie podpisałem żadnej umowy przenoszącej prawa autorskie. Odmówiłem wydania haseł bez podstawy prawnej, deklarując gotowość do legalnego przekazania strony na podstawie umowy.

W odpowiedzi, 31 października 2025 roku, otrzymałem pismo z Jednostki Krajowej PZD w Warszawie, podpisane przez Prezesa Krajowej Rady PZD, które ostrzegało mnie o odpowiedzialności karnej z artykułów 267 i 268a Kodeksu karnego — przepisów o nielegalnym dostępie do systemów komputerowych — za to, że broniłem swojej własności intelektualnej. Chcę, żeby Państwo to usłyszeli: najwyższy organ naszego związku, zamiast wyjaśnić sprawę bezprawnego wejścia do naszych biur, straszył mnie prokuraturą za to, że nie oddałem haseł do strony, którą sam zbudowałem.

XI. Styczeń 2026 — „to sprawa władz wyższych”

Sprawa na tym się nie skończyła. 28 stycznia 2026 roku, już jako zwykły działkowiec, złożyłem do Okręgowego Zarządu Pomorskiego PZD formalne, pisemne wezwanie do uchylenia uchwały nr 306/09/2025 i przywrócenia prawidłowo wybranego Zarządu ROD. Wcześniej, podczas osobistego spotkania z przedstawicielami Okręgu, zgłosiłem ten postulat ustnie. Usłyszałem wtedy, że to rzekomo „sprawa władz wyższych” — mimo że to właśnie Okręgowy Zarząd sam podjął tę uchwałę we wrześniu 2025 roku i to on ma pełną kompetencję, by ją uchylić. W piśmie zażądałem jednoznacznego stanowiska na piśmie w terminie 14 dni, zastrzegając, że brak odpowiedzi potraktuję jako faktyczną odmowę i podstawę do dalszych kroków prawnych.

W tym samym piśmie zażądałem także czegoś więcej niż samej decyzji — zażądałem przedstawienia dowodów, na których Okręg oparł swoją uchwałę o odwołaniu Zarządu. Nie bez powodu. Zgodnie z ogólną zasadą prawa, wyrażoną w artykule 6 Kodeksu cywilnego, ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Skoro więc Okręg twierdził, że dopuściliśmy się naruszeń uzasadniających odwołanie całego Zarządu, to właśnie na Okręgu spoczywał obowiązek wykazania tego dowodami — a nie na nas obowiązek udowadniania swojej niewinności. Do dziś, mimo mojego wyraźnego żądania, żadnych dowodów nam nie przedstawiono. Otrzymaliśmy wyłącznie gołosłowne twierdzenia i odesłanie do „władz wyższych”.

Do dziś, ponad pół roku później, nie otrzymałem żadnej pisemnej odpowiedzi. Nie poprzestałem na samym piśmie. Wynająłem prawnika — nie tylko dla siebie, lecz dla całego naszego Zarządu, żeby Okręg nie mógł znowu potraktować nas jako organu, który rzekomo już nie istnieje. Koszt tej pomocy prawnej wyniósł 6000 złotych i pokryłem go z własnych, prywatnych pieniędzy. Osobiście, razem z prawnikiem, stawiłem się w Okręgu, prosząc wprost o przywrócenie Zarządu. I nawet w obecności adwokata usłyszałem to samo zdanie: że to rzekomo „sprawa władz wyższych”. Tak właśnie, krok po kroku, pismo po piśmie, spotkanie po spotkaniu, odwleka się tę sprawę w nieskończoność — licząc, że sama wygaśnie, że działkowcy się zmęczą i zapomną.

XII. Rok rządów zarządu komisarycznego — co Państwo z tego mieli?

Od października 2025 roku ogrodem rządzi zarząd komisaryczny. Zapytajmy się dziś wspólnie: co w tym czasie zmieniło się na terenie ogrodu na lepsze? Jakie inwestycje zostały zrobione? Jakie remonty? Ja, jako zwykły działkowiec, nie widzę żadnych. Widzę za to rosnące opłaty, zamknięty Dom Działkowca i zero wyjaśnień. 11 lipca 2026 roku, już jako zwykły działkowiec działki F28, złożyłem do zarządu komisarycznego pisemny wniosek o udostępnienie mi faktur za dostawę i dystrybucję energii elektrycznej oraz wody za okres od 1 marca do 1 czerwca 2026 roku, a także o przedstawienie sposobu wyliczenia stawki za 1 kWh, którą nam nalicza. Powołałem się na artykuł 33 ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych z 13 grudnia 2013 roku, który wprost nakłada na zarząd ROD obowiązek przedstawiania działkowcom informacji finansowej. Do dziś czekam na termin i miejsce, w którym będę mógł te dokumenty zobaczyć.

 

Pytanie do wszystkich Państwa: czy ktokolwiek z Państwa wie, na jakiej podstawie i w jaki sposób zarząd komisaryczny naliczał w tym roku opłaty za prąd i wodę? Czy ktokolwiek dostał to wyjaśnione? Bo ja, człowiek, który rok wcześniej sam odpowiadał za te rozliczenia i sam publicznie tłumaczył się z każdej rozbieżności, nie potrafię się tego dowiedzieć od siedmiu miesięcy. Proszę porównać to z tym, co powiedziałem w części drugiej mojego wystąpienia: my przyznawaliśmy się do błędów z nazwiska i z kwotami. Od zarządu komisarycznego przez rok nie usłyszeliśmy nic — ani przyznania się do błędu, ani jego wyjaśnienia, ani nawet odpowiedzi na proste pytanie o fakturę.

 

XIII. Ostatnie Walne Zebranie

Ostatnie Walne Zebranie, zgodnie z harmonogramem, powinno być zebraniem sprawozdawczo-wyborczym. Było wyłącznie sprawozdawcze. Wyborów nie było. Zamiast tego do Komisji Rewizyjnej dokooptowano osobę, której na wcześniejszym Walnym Zebraniu Państwo, w głosowaniu, nie chcieli widzieć w składzie tej komisji. Proszę zwrócić uwagę, kim jest ta osoba: zasiadała wcześniej w Zarządzie, który został odwołany, a następnie weszła w skład zarządu komisarycznego, który przejął wtedy ogród i który — jak już wspominałem na początku mojego wystąpienia — niczego w naszym ogrodzie nie naprawił. Gdy przyszły kolejne wybory, Państwo świadomie zdecydowali, że nie chcą jej w Komisji Rewizyjnej. Mimo to dziś ponownie w niej zasiada — w tej samej Komisji Rewizyjnej, która ostała się i przetrwała całą tę sprawę po ostatniej zmianie władz w naszym ogrodzie — dokooptowana bez żadnych wyborów, i to przez Przewodniczącą Komisji Rewizyjnej, czyli tę samą osobę, która osobiście wpuściła do naszych biur ludzi z Okręgu 11 października 2025 roku. Proszę Państwa samych ocenić: to nie jest przypadek, to jest zamknięte koło, w którym osoby odrzucone przez Państwa w głosowaniu wracają tylnymi drzwiami, a nad ogrodem wciąż czuwają ci sami ludzie, niezależnie od tego, jak Państwo zagłosują.

Muszą Państwo wiedzieć jeszcze o jednym. Wcześniejsze Walne Zebranie, które miało odbyć się 8 maja 2026 roku — w pierwszym terminie o godzinie 18:00, a w drugim terminie o godzinie 18:30 — zostało odwołane. Nie powiadomiono o nim wszystkich działkowców. Ale to nie wszystko: powodem było również to, że sam zarząd komisaryczny się rozpadł. Dlaczego organ powołany przez Okręg specjalnie po to, żeby naprawić sytuację w naszym ogrodzie, sam się rozpadł? Tego nam nikt nigdy nie wytłumaczył.

Pytanie, które stawiam wprost: dlaczego Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej naszego ogrodu wciąż zasiada w tej komisji, skoro to ona osobiście, bez żadnych uprawnień, otworzyła drzwi naszych biur ludziom z zewnątrz i zapoczątkowała całą tę sytuację? Kto jej na to wciąż pozwala? I dlaczego nikt nie zajął się losem tego członka Komisji Rewizyjnej, którego odsunięto od prac, przez co komisja pracowała potem w okrojonym, dwuosobowym składzie?

XIV. Pytania, na które oczekuję odpowiedzi — dziś, na tej sali

Zwracam się teraz wprost do obecnych i byłych członków zarządu komisarycznego oraz do przedstawicieli Okręgu, jeśli są dziś na sali:

Po pierwsze — ile pieniędzy z kasy ogrodu pobrał zarząd komisaryczny w ciągu tych wszystkich miesięcy tytułem wynagrodzeń, diet czy zwrotu kosztów, i za jaką konkretnie pracę?

Po drugie — dlaczego, jak Państwu przed chwilą powiedziałem, zarząd komisaryczny rozpadł się jeszcze przed planowanym na 8 maja 2026 roku Walnym Zebraniem? Co się właściwie stało w jego wnętrzu i dlaczego nikt nam tego nie wyjaśnił?

Po trzecie — dlaczego przez cały ten okres nie potrafiono wytłumaczyć zwykłym działkowcom, jak dokładnie naliczane są opłaty za media, skoro to właśnie zarzuty o „niejasne rozliczenia” posłużyły jako pretekst do odwołania naszego Zarządu?

Po czwarte — jakim prawem żąda się dziś od działkowców pieniędzy, skoro sami działkowcy nie wiedzą, za co dokładnie mają płacić i ile powinni płacić?

Po piąte — co konkretnie zarząd komisaryczny zrobił dla tego ogrodu przez rok swoich rządów — jakie inwestycje, jakie remonty, jakie usprawnienia? Jeśli nic — to kto poniesie odpowiedzialność za stan, do jakiego doprowadzono nasz wspólny majątek, i za rok stagnacji, który cofnął organizację tego ogrodu?

Po szóste — dlaczego na dzisiejszym Walnym wybieramy nowy Zarząd, ale nie wybieramy na nowo Komisji Rewizyjnej w pełnym, prawidłowym składzie, mimo że to właśnie ta komisja — a konkretnie jej przewodnicząca — stoi u źródeł całego tego kryzysu?

Po siódme — dlaczego przez ponad rok, od naszej pisemnej skargi z 22 lipca 2025 roku, naszej odpowiedzi z 3 sierpnia 2025 roku, mojego pisemnego wezwania z 28 stycznia 2026 roku i mojej osobistej wizyty w Okręgu wraz z prawnikiem, nikt z Krajowej Rady PZD ani z Okręgu nie odniósł się merytorycznie do żadnego z podniesionych przeze mnie zarzutów, a każde pismo i każde spotkanie kwitowano milczeniem albo odesłaniem do „władz wyższych”, a komisja przyjeżdżająca z Warszawy rozmawiała wyłącznie z drugą stroną?

Po ósme — kto konkretnie z zarządu komisarycznego podjął decyzję o zawiadomieniu prokuratury w sprawie rzekomego usunięcia przeze mnie danych z komputera ogrodu, na podstawie jakiego dowodu, i dlaczego zrobiono to dopiero po sześciu miesiącach, odkąd ten komputer znajdował się w ich posiadaniu? Powiem Państwu za chwilę więcej o tej sprawie.

Po dziewiąte, pytanie do wszystkich osób, które zasiadały w komisji kontrolującej nasz Zarząd w lipcu 2025 roku, jeśli ktokolwiek z Państwa jest dziś obecny: jak pogodzić bezstronność tamtej kontroli — kontroli, o której wyniku Przewodnicząca informowała nas, zanim się w ogóle na dobre zaczęła — z tym, że jedna z kontrolujących osób dwa miesiące później została Skarbnikiem zarządu komisarycznego, który zastąpił kontrolowany przez nią Zarząd?

XV. Oskarżenie bez dowodu: sprawa komputera

Zanim przejdę do tego, czego dziś od Państwa i od obecnych władz oczekuję, muszę powiedzieć jeszcze o jednej sprawie, bo dotyczy wprost mojego dobrego imienia. Zarząd komisaryczny oskarżył mnie o usunięcie danych z komputera należącego do ogrodu. Powiem Państwu, jak to naprawdę wyglądało, bez owijania w bawełnę. Byłem w posiadaniu tego komputera — przejąłem go od naszej księgowej. Włączyłem go, kliknąłem w program DGCS, i wyskoczyła informacja, że licencja programu jest nieaktualna. Zapakowałem komputer do kartonu i wysłałem go kurierem do PZD — celowo kurierem, a nie inaczej, żebym miał dowód, że komputer do nich dotarł i że ktoś konkretny, personalnie, go odebrał.

I mimo to zostałem oskarżony o to, że usunąłem dane z tego komputera. To jest szczyt bezczelności: oskarżać osiemdziesięcioletniego człowieka o to, że celowo kasował dane z komputera, który sam odesłał kurierem za pisemnym potwierdzeniem odbioru. Przez cały rok zarząd komisaryczny miał problem z tym, żeby prawidłowo naliczać i wysyłać Państwu informacje o opłatach — mimo że miał w swoim posiadaniu kompletne kartoteki działkowców, zbierane latami. Najprostszym wyjściem okazało się więc obarczenie winą osiemdziesięcioletniego człowieka: że to on rzekomo skasował licencję programu, że to on usunął dane. Pytam wprost: kto płaci za licencję programu księgowego PZD — ja, czy Związek? I dlaczego przez cały rok, mając pełny dostęp do tych kartotek, nikt nie był w stanie sprawdzić i przedstawić Państwu poprawnych danych i poprawnych naliczeń za media?

Sprawa zaszła tak daleko, że zarząd komisaryczny zawiadomił o tym prokuraturę, obciążając mnie odpowiedzialnością — i to dopiero po sześciu miesiącach od chwili, gdy komputer znalazł się w ich posiadaniu. Niech to Państwu wybrzmi: przez pół roku mieli ten komputer u siebie, i dopiero po pół roku przypomnieli sobie, że warto oskarżyć mnie o usunięcie danych, zamiast przyznać się, że sami przez pół roku nie potrafili sobie z tym komputerem i z rozliczeniami poradzić.

Chcę, żeby to Państwu wybrzmiało jasno, bo to nie jest tylko moja opinia — to prawo. Zgodnie z artykułem 212 Kodeksu karnego, kto pomawia inną osobę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą ją poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu, funkcji lub prowadzenia danej działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności — a jeśli robi to za pośrednictwem środków masowego komunikowania, podlega nawet karze pozbawienia wolności. Oskarżanie mnie o usunięcie danych, bez jednego choćby dowodu, podczas gdy sam odesłałem ten komputer kurierem za pisemnym potwierdzeniem odbioru, jest właśnie takim pomówieniem. Mówię to dziś wprost, z pełną premedytacją: osoby odpowiedzialne za rzucenie na mnie tych oskarżeń bez żadnego dowodu poniosą za to osobistą odpowiedzialność — także na gruncie tego przepisu.

XVI. Czego się domagam

Domagam się dziś czegoś, co uważam za ważniejsze dla każdego z Państwa niż to, kto stał na czele Zarządu:

— pełnego, pisemnego rozliczenia finansowego zarządu komisarycznego za cały okres jego działania, z każdej złotówki wpłaconej i wydanej, w tym wynagrodzeń i zwrotów kosztów dla jego członków;

— publicznego wyjaśnienia, na jakiej podstawie i w jaki sposób naliczano opłaty za media w tym okresie;

— publicznego, pisemnego przedstawienia dowodów na to, że rzekomo usunąłem dane z komputera ogrodu — a jeśli takich dowodów nie ma, publicznego wycofania tych oskarżeń i wskazania osób, które je sformułowały;

— powołania przez to Walne Zebranie niezależnej komisji działkowców do zbadania okoliczności odwołania poprzedniego Zarządu i przejęcia biur w dniu 11 października 2025 roku;

— podjęcia przez to Walne Zebranie decyzji o odnowieniu pełnego, prawidłowego składu Komisji Rewizyjnej, nie tylko Zarządu, skoro to właśnie ta komisja odegrała kluczową rolę w wydarzeniach, które dziś Państwu przedstawiłem.

Dziękuję Państwu za uwagę.

Stanisław Jaks

0

Ogródki

0

lat Istnienia

0

Liczba działowców

0

Członków zarządu

PRZENIESIENIA PRAW DO DZIAŁKI

Omawiane zostały przeniesienia praw do działki, jednak w wielu przypadkach docierają dokumenty bez dokonanych opłat. Prosimy zwracać uwagę na skompletowanie pełnej dokumentacji, w szczególności opłaty inwestycyjne i członkowskie i wypełnione deklaracje członkowskie PZD.

DARMOWA TRAWA

Zgodnie z uchwała zarządu o przekazaniu chętnym trawy w celu zasiania na drodze obok własnego ogródka aby wzmocnić drogę przed deszczem, zarząd informuje że trawę można odebrać w zarządzie. Zapraszamy

DOSTĘP DO KONTA BANKOWEGO

Zarząd podjął uchwałę o udzieleniu dostępu do konta bankowego również Pani wiceprezes. W tej chwili dostęp ma Robert Misztal, Genowefa Majkowska oraz Agata Ostojska

OTWARCIE SEZONU 2025

PARKOWANIE

Zarząd przypomina o bezwzględnym ZAKAZIE PARKOWANIA NA ALEJACH zgodnie z regulaminem. Nie stosowanie się do zaleceń regulaminu PZD , może prowadzić do do pozbawienia członkostwa w strukturze PZD. Osobą odpowiedzialną przed zarządem za przestrzeganie zasad regulaminu odpowiada gospodarz, dlatego prosimy o stosowania do poleceń .

DYŻURY

Jesteśmy do Państwa dyspozycji, jeśli macie Państwo pytania do zarządu bądź sprawy do rozpatrzenia wnioski, podania itp, zapraszamy. W dniu 12 i 17 Września  od godziny 17 do 19 jesteśmy do Państwa dyspozycji. 

POSIEDZENIE ZARZĄDU

W dniu 30 Września o godzinie 18.00 odbędzie się kolejne posiedzenie zarządu ROD Lendziona.

OTWIERANIE BRAMY PRZEZ SYGNAŁ NUMERU TELEFONU

Wprowadzony został dodatkowy sposób otwierania bramy wjazdowej. Osoby które chcą otwierać bramę za pomocą telefonu komórkowego, mogą zgłosić się do Pani Agaty Ostojskiej w celu zarejestrowania swojego numeru telefonu. 

 

ODPOWIEDZI NA e-mail

Zarząd prosi aby ważne dla Państwa sprawy rozwiązywane były podczas dyżuru zarządu. Skrzynka pocztowa jest zapełniona i zarząd nie ma wystarczającej ilości czasu aby na wszystkie odpowiedzieć. Jeśli sprawy są ważne prosimy o kontakt w czasie trwania dyżuru.

PLOMBY NA LICZIKACH

Prowadzona będzie kontrola plomb na licznikach wody i energii elektrycznej.

 

MONTAŻ FURKI OD STRONY WSCHODNIEJ

 Omawiany był montaż furki przy bramie przeciwpożarowej od strony wschodniej. Decyzja podyktowana jest dostępem dla działkowców do rozwiniętej w tej części aglomeracji i dostępem do infrastruktury miejskiej, dojazdy zakupy itp.

MONITORING

Zarząd podpisał umowę z dostawcą internetu ORANGE , jak również omawiana sprawa monitoringu który jest zależny bezpośrednio z prędkością i jakością usług teleinformatycznych.

LAMPA W OKOLICACH DZIAŁKI D8

 W okolicach działki D8 zainstalowano nową lampę. Zarzą planuje zainstalować drugą lampę w oklicach działki D12. Celem instalacji jest oświetlenie sektorów najbardziej narażonych na możliwość kradzierzy.

 

Stwórz wymarzony ogród!

Kontakt

Ogródki Działkowe im. Antoniego Lendziona w Gdańsku to miejsce, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością, a pasja do ogrodnictwa łączy się z troską o środowisko i społeczność. Dzięki zaangażowaniu działkowców i lokalnej społeczności, ogródki te stanowią ważny element zielonej infrastruktury Gdańska, przyczyniając się do poprawy jakości życia mieszkańców miasta.

Za nami

Menu

Adres

ROD im. Antoniego Lendziona

ul. Jasińskiego 10 G

Gdańsk 80-175

Kontakt